2 godziny temu zaliczyłam kolejną lekturę. na wrzesień, jak się zdaje, zostanie... jedna. plus obrona pracy magisterskiej. której na dzień dzisiejszy mam 1/3. ratunku...
mimo nadal napiętego grafiku, coś jednak już mam z głowy i choćby dziś mogę poczytać, popisać, porysować i pomyśleć to, co chcę. na razie rozkoszuję się ciszą. tak rzadko mam możliwość z nią obcować. kocham muzykę, ale to w ciszy przychodzą do mnie najlepsze pomysły. tak jak wczoraj. wiele pomysłów, jeden zapomniany i nie mogę go sobie przypomnieć. "chodzi" za mną artykuł o Wergiliuszu, który zaczęłam pisać jeszcze w lutym. "chodzi" moja proza, wiernie pisana od wielu miesięcy. dobija się do głowy tłumek wierszy i zdjęć.
zaledwie trzy godziny temu miałam dość nauki. teraz łakomie spoglądam w stronę Plauta. dla rozrywki czytam kserówki z lubianych zajęć. marzą mi się dwie książki.. i na żadną z nich nie mogę sobie pozwolić. marzą mi się nowe okulary - w tych źle widzę, a po trzeciej naprawie stały się krzywe i niewygodne. okularów też nie zrobię. w sierpniu czeka mnie przymusowy wyjazd na koncert na Białoruś. mój koncert. organizator zwróci tylko dojazd. reszta kosztów (wiza, ubezpieczenie, minimum na utrzymanie) skasowała wszystkie moje rezerwy finansowe. pieniądze odkładane z korepetycji i tłumaczeń, za które chciałam kupić sobie nowe okulary.
nie wspomnę o tym, że odmawiałam sobie bardzo wielu rzeczy, żeby mieć ostatnie w życiu wakacje (zakłócone tylko pisaniem pracy). odkładałam z myślą o tym, że nie będę musiała liczyć każdego grosza, a może nawet odrobinę powiększę swoją bibliotekę. tymczasem - co z tego, że organizator zwróci mi za dojazd, skoro najpierw muszę sama za niego zapłacić, ergo, muszę mieć 300zł minimum na samą podróż? tak więc do września praktycznie jest tak, jakbym nie miała tej kwoty? wiza+ubezpieczenie = około 150zł. do tego utrzymanie na miejscu - na koszt własny. hotel - też płacę sama, potem podobno zwrócą. w sumie: 600zł w plecy. nie, ja tam nie chciałam jechać. to nie był mój pomysł.
miałam nie narzekać, zaczynam jednak złościć się coraz bardziej. koniec wpisu.











--
drinking of Love as insolent Vampire
--
...Две кости и белый череп, вот моя эмблема!...
--
[link] >> My life, my religion, my world
--
Odi et amo. quare id faciam, fortasse requiris?
Nescio. sed fieri, sentio. Et excrucior.
--
[link] >> My life, my religion, my world
Wy tu gadu-gadu o przeszłości, a nam się kolejne duże wydarzenia szykuje - kwietniowa trasa MoonSpell+CoD.
Wybiera się ktoś?
Previous Page12345...Next Page